Mieszkaniec Połańca i pracownik tamtejszego Urzędu Miasta i Gminy, Łukasz Wójt, stanął na starcie jednego z najbardziej wymagających biegów górskich w Polsce – Łemkowyna Ultra-Trail 150. Trasa wiodła Głównym Szlakiem Beskidzkim z Krynicy-Zdroju do Komańczy, przez dzikie tereny dawnej Łemkowszczyzny. Do pokonania było 150 kilometrów i 5860 metrów sumy przewyższeń.
Walka z żywiołem i własnymi słabościami
Warunki na trasie należały do ekstremalnych – legendarny „łemkowski” błoto, nocna praca i ponad 32 godziny nieprzerwanego wysiłku. Łukasz ukończył bieg z czasem brutto 32:11:05, spalając około 14 187 kalorii. Jak podkreślają organizatorzy, na tym dystansie do mety dociera tylko część startujących – w tej edycji z 289 zawodników ukończyło ją 227 osób.
Kontuzja na 90. kilometrze
Około 90. kilometra Łukasz doznał poważnej kontuzji kolana. Ból był tak silny, że trudno było mu postawić krok. Od 110. do 150. kilometra bieg zamienił się w morderczy marsz i walkę w głowie o dotarcie do mety. Mimo to nie zrezygnował.
„Łemkowyna to próba charakteru i ogromna lekcja pokory. Biegam dla siebie, z pasji i chęci sprawdzania, gdzie leży granica moich możliwości. Ale tym razem góry wystawiły mnie na naprawdę ciężką próbę – na 90. kilometrze tak rozwaliłem kolano, że nie mogłem stanąć na nogę. Od 110. do 150. kilometra to była już wyłącznie walka w głowie i parcie do przodu krok po kroku, byle dotrzeć do mety! Cieszę się, że się nie poddałem, a cały ten bieg dedykuję moim kochanym dzieciom – Gabrysiowi i Klementynce oraz żonie Ewelinie” – powiedział Łukasz Wójt.
Kamizelka Finishera – symbol prestiżu
Ukończenie Łemkowyny 150 to nie tylko medal. Zawodnicy, którzy dotrą do mety, otrzymują kultową kamizelkę Finishera – wyjątkowe trofeum i dowód pokonania 150 kilometrów beskidzkich szlaków. Zdobywają ją tylko nieliczni.
Łukaszowi gratulacje złożył cały zespół Urzędu Miasta i Gminy w Połańcu oraz mieszkańcy. Życzą mu szybkiego powrotu do zdrowia i regeneracji kolana.
Źródło: Miasto i Gmina Połaniec
Fot. facebook.com

