Elektryczne hulajnogi na dobre wpisały się w krajobraz polskich miast i miasteczek. Są tanie w eksploatacji, nie wymagają prawa jazdy ani rejestracji, a przy tym pozwalają szybko pokonać dystans, na który pieszo trzeba by poświęcić znacznie więcej czasu. Ta wygoda ma jednak drugą stronę — wielu użytkowników zapomina, że hulajnoga to pojazd, a kierujący nim podlega tym samym rygorom co rowerzysta czy kierowca samochodu.
Kontrola w Połańcu
Przekonał się o tym 42-letni mieszkaniec Połańca. W czwartek przed południem funkcjonariusze z miejscowego komisariatu zatrzymali go do rutynowej kontroli. Już na pierwszy rzut oka zachowanie mężczyzny wzbudziło podejrzenia mundurowych, dlatego postanowili sprawdzić jego trzeźwość. Badanie alkomatem potwierdziło najgorsze przypuszczenia — w organizmie kierującego było blisko 2 promile alkoholu.
Wysoki mandat i surowe przepisy
Sprawa zakończyła się mandatem karnym w wysokości 2500 złotych. To maksymalna stawka przewidziana za jazdę hulajnogą elektryczną w stanie nietrzeźwości. Dla porównania — jeśli ktoś prowadzi hulajnogę po użyciu alkoholu, czyli gdy stężenie alkoholu we krwi wynosi od 0,2 do 0,5 promila, musi liczyć się z karą 1000 złotych.
Warto podkreślić, że przepisy dotyczące hulajnóg elektrycznych są w Polsce stosunkowo nowe i wielu użytkowników wciąż ich nie zna. Tymczasem nietrzeźwy kierujący hulajnogą stwarza realne zagrożenie nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla pieszych i innych uczestników ruchu. Przy prędkości dozwolonej dla hulajnóg — 20 km/h — czas reakcji osoby pod wpływem alkoholu drastycznie się wydłuża, a skutki upadku czy potrącenia mogą być bardzo poważne.
Apel policji
Policjanci z Komisariatu Policji w Połańcu po raz kolejny apelują o trzeźwość i rozwagę. Przypominają również, że hulajnoga elektryczna to nie zabawka, lecz środek transportu, którego prowadzenie wymaga trzeźwego umysłu i znajomości przepisów ruchu drogowego.
„Apelujemy o trzeźwość, rozwagę i stosowanie się do przepisów obowiązujących na drodze” — podkreślają funkcjonariusze.
Historia 42-latka z Połańca to przestroga dla wszystkich, którzy traktują jazdę hulajnogą jako niegroźną rozrywkę. Konsekwencje finansowe bywają dotkliwe, a zagrożenie dla życia i zdrowia — jeszcze większe.
Źródło: Policja Staszów

